Reportaż IX cz. 1. (Byszewo)

Krystyna Lewicka-Ritter

„W KUJAWSKO-POMORSKIEM – Z OSKAREM KOLBERGIEM POD RĘKĘ” *

TRZEBA OBUDZIĆ KRAJNĘ WŚRÓD WIERNYCH BYSZEWSKIEGO SANKTUARIUM

      Matka Boska w Sanktuarium w Byszewie, nazywana jest Królową Krajny. – Tytuł ten ma niepamiętną historię, ale funkcjonuje już od dawna – mówi ksiądz Stefan Adrich, proboszcz tej parafii. – I pewnie trudno będzie się doszukać informacji konkretnej od kiedy jest on używany. Kult tego wezwania może mieć bardzo głębokie korzenie. Obraz Matki Bożej Byszewskiej koronowano bowiem jeszcze przed pierwszą wojną światową, koroną która zaginęła podczas hitlerowskiej zawieruchy wojennej. Później koronowano go w 1966 roku. Na 50-lecie tej  millenijnej koronacji, w 2016 roku, kopię cudownego obrazu Byszewskiej Madonny z dzieciątkiem – umieściliśmy na tafli jeziora Święte. Odtąd ten pływający obraz stał się wizytówką naszego sanktuarium.

  ZAGADKOWA JEST HISTORIA TEGO CUDOWNEGO OBRAZU, umieszczonego w głównym ołtarzu byszewskiego kościoła pod wezwaniem Świętej Trójcy. Wcześniejsze informacje mówiły, że obraz może pochodzić z XV lub XVII wieku. Przy ostatnich pracach konserwatorskich prowadzonych w 2015 roku, na podstawie wnikliwych badań, bezapelacyjnie ustalono, że pochodzi on z pierwszej połowy XIII wieku!!! To pozwala  twierdzić, że obraz Matki Bożej Byszewskiej jest jednym z trzech najstarszych obrazów Matki Bożej w Polsce (pierwszy jest w Wambierzycach, drugi w Piekarach Śląskich). 

       Kult maryjny był w Byszewie już w XIII wieku, jeszcze przed przybyciem do tego miejsca Cystersów. Sprowadził ich do Byszewa Mikołaj Zbrożek, właściciel tych ziem, który umierając bezpotomnie, po swojej śmierci przekazał Byszewo oraz 8 innych wiosek Cystersom. Ci przybyli tutaj około roku 1256. Akt darowizny spisano w 1250 roku. Z historii wiadomo, że już w latach osiemdziesiątych XIII wieku, w okolicach Święta Narodzenia Najświętszej Panny, na początku września, odbywał się w Byszewie 8-dniowy odpust z jarmarkiem.

      Legenda głosi, że pierwszy kościół drewniany z czasów średniowiecznych, runął do jeziora i że ocalał tylko obraz Matki Bożej, który odnaleziono w wodach jeziora zwanego odtąd Świętym. W 2016 roku z inicjatywy ks. Stefana Adricha, dla upamiętnienia tej legendy, umieszczono na wodzie pływający obraz Królowej Krajny. Zamysł był taki, by było to zdarzenie jednorazowe. Ale tak się ten pomysł spodobał wiernym i pielgrzymom, że do dzisiaj pływający na jeziorze Święte wizerunek Matki Bożej Byszewskiej jest dużą atrakcją religijną i turystyczną tego sanktuarium.

      DO ZNACZNEGO WZROSTU ZAINTERESOWANIA WIERNYCH TYM SANKTUARIUM, przyczyniły się także najnowsze badania archeologiczne prowadzone w latach 2016 – 2019 roku. – Nie wiedzieliśmymówi ksiądz-kustosz Stefan Adrich że w obecnym prezbiterium świątyni są trzy krypty. Mieliśmy przekazy historyczne że krypty znajdowały się pod starym prezbiterium nieistniejącego już tzw. pierwszego kościoła z I połowy XIII wieku, na miejscu którego w XV wieku zbudowano drugi kościół. Ten spłonął na początku XVII wieku, a na tym samym miejscu w latach 1610 – 1663 wzniesiono trzeci kościół, który – wielokrotnie przebudowywany – służy wiernym do dzisiaj. O tym, że są krypty w prezbiterium obecnego kościoła – nikt nie wiedział! Nie wiemy kto w nich spoczywa, ponieważ po ich otwarciu brak było jakichkolwiek tablic, jakichkolwiek informacji na ten temat. Odkryte portrety trumienne, były ukryte pod schodami. Na pewno zmarli nie byli zakonnikami. Raczej byli to okoliczni mieszkańcy – zapewne dobrodzieje i fundatorzy obecnej świątyni.

      – Badania prowadzone przez archeologów z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu wykazały – kontynuuje ksiądz proboszcz, kustosz Maryjnego Sanktuarium w Byszewieże w krypcie południowej było około 115 pochówków, z czego 70 procent to były  szczątki dzieci. W krypcie północnej było tych pochówków kilka. Pochówki w południowej krypcie były bardzo kunsztowne, porównywane przez archeologów do pochówków książąt z Danii. Odkryto, że zwłoki okrywały ubrania z kilkunastu kawałków jedwabiu. Dlaczego z kawałków jedwabiu, a nie z jednego? Bo rodziny bogatych chłopów, którzy tam najprawdopodobniej zostali pochowani, jako osoby nie posiadające tytułów szlacheckich, musiałyby zapłacić podatek „od zbytku”, gdyby ich krewnych chowano w ubraniach z jednego kawałka tej tkaniny. A tak, nawet jeśli przy użyciu kilku kawałków jedwabiu, tego materiału wychodziło znacznie więcej, podatku od zbytku się nie płaciło. Odkryliśmy także w krypcie południowej –  6 pochówków antywampirycznych. Nie są one niczym nadzwyczajnym, bo takie pochówki na terenach polskich się zdarzały, ale raczej nie w  kościołach! Przeważnie czyniono je na nie poświęconej ziemi. Dlatego wnioskujemy, że osoby, które  pochowano w tym kościele około XVIII wieku z dachówkami w zębach, i z sierpem na szyi, musiały być osobami zamożnymi, albo o znamienitym pochodzeniu. Może z rodów, które fundowały ten kościół? Te dachówki wkładane zmarłym w zęby, uniemożliwiały bluźnienie Panu Bogu po śmierci. Sierp zakładany po śmierci na szyję miał uniemożliwiać zmarłemu powstanie z trumny i straszenie żyjących.

      NADZWYCZAJNE SĄ ZDARZENIA DZIEJĄCE SIĘ TU ZA PRZYCZYNĄ  WIARY OSÓB MODLĄCYCH SIĘ W SANKTUARIUM W BYSZEWIE. – To, świadectwa na świętość tego miejsca dodaje ksiądz proboszcz, Stefan AdrichJest to sanktuarium, powiedziałbym, cały czas „żywe”. Nie brak bowiem współcześnie dowodów na to, jakich łask dostępują, proszący tu o wsparcie. Dzieją się tu nadal zdarzenia nadzwyczajne. Ludzie modlący się tu o łaski pewne rzeczy przypisują wstawiennictwu Matki Bożej. Są one zapisywane w księgach parafialnych. To między innymi liczne uzdrowienia, mające miejsce w czasach współczesnych. Niektóre z nich, są poparte dokumentacją medyczną. Na przykład młody człowiek, któremu lekarze powiedzieli, że grozi mu wózek inwalidzki, dostąpił – po modlitwach zanoszonych w jego intencji – znacznej poprawy zdrowia. Mężczyzna ten dzisiaj już kończy studia na jednej z uczelni medycznych. W roku 1972, możemy nawet mówić – na podstawie takiej dokumentacji o….WSKRZESZENIU!!!  Zdarzyło się bowiem, że śmiertelnie chora mieszkanka z pobliskiej wsi, w intencji której modlono się w sanktuarium, w jednym z bydgoskich szpitali, została uznana za zmarłą i jej ciało przeniesiono do kostnicy…  Rano, w czasie, gdy w Byszewie odprawiana była msza święta w intencji jej powrotu do zdrowia, zastano ją żywą! Po tym zdarzeniu ta pani, żyła jeszcze kilka lat!

      Nie brak też informacji o dziejących się tu cudownych uzdrowieniach z zamierzchłej przeszłości. Ołtarz barokowo- rokokowy pochodzący z drugiej połowy XVII wieku, wykonany prawdopodobnie przez chełmińskiego rzeźbiarza Ephraima Gerlacha, jest votum za uzdrowienie. Ufundował go Kasztelan Nakielski. Srebrno-złota sukienka Matki Bożej także jest votum za uzdrowienie tutejszego proboszcza, co miało miejsce na przełomie wieku XVII i XVIII. Jest wiele innych przykładów potwierdzających cudowną moc tego sanktuarium. Takich pięknych historii o wydarzeniach zamierzchłych i współczesnych, ksiądz proboszcz Stefan Adrich opowiada jeszcze wiele.

      DO SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ BYSZEWSKIEJ, TYTUŁOWANEJ KRÓLOWĄ KRAJNY, a przynajmniej tej części regionu leżącego w granicach obecnego województwa kujawsko-pomorskiego, przyjeżdżają pątnicy i turyści, z całej Polski, z całego świata nawet! Ale fakt, że przybywają tutaj na nabożeństwa i msze święte mieszkańcy krajeńskich miast i miasteczek, np. z Mroczy, Nakła, Więcborka, może potwierdzać, że Matka Boża z Byszewa jest wpisana w ich krajeńską pobożność. Biorą też udział w liturgii mieszkańcy Gostycyna, Mąkowarska, Świekatowa, Serocka, Wtelna,  Chętnie uczestniczą tu w obrzędach mszy świętej i odpustu – przyjeżdżający również rowerami mieszkańcy Bydgoszczy, odnajdujący w Byszewie kameralny nastrój modlitewny. I tu już zahaczamy o regiony Borów i Kujaw. Zacierają się też w byszewskim sanktuarium granice kościelnych diecezji. –To jest, powiedziałbym, taki nowoczesny model katolicyzmukonstatuje mój rozmówca – Ludzie jadą się modlić tam, gdzie podoba im się wiejski kościółek, charakter sprawowanej liturgii, miejsce i jego geograficzne, a może i etnograficzne położenie. Coraz częściej spotykam też w kościele – czy też nad jeziorem – modlących się, spacerujących zakochanych. I muszę dodać, że są to zakochani – w różnym wieku.

      Chętnie odwiedzają Byszewo również wierni ze Śląska. Generalnie przybywają tu ludzie poszukujący w otoczeniu kościoła, pięknie położonego na wzniesieniu nad jeziorem Święte, klimatu dla swoich intencji zanoszonych poprzez cudowną historię tego miejsca, daleko w modlitewne przestrzenie.

       W otoczeniu przyrody bogatej drzewami i krzewami, z dala od miejskiego zgiełku – miejsce to sprzyja kontemplacji, modlitewnej zadumie. Odbywające się tutaj 15 sierpnia nabożeństwa na ołtarzu na wodzie, w sąsiedztwie pływającego na tafli jeziora 6-metrowego obrazu Maryji, także pełne są owej niezwykłej atmosfery, natchnienia pozwalającego stanąć jeszcze bliżej Boga, tuż pod niebem.

      KSIĄDZ PROBOSZCZ STEFAN ADRICH, ZAPYTANY CZY BĘDZIE SIĘ STARAŁ PODTRZYMYWAĆ KULT MIESZKAŃCÓW  KRAJNY DO  BYSZEWSKIEJ MADONNY… po chwili zadumy dodaje: – Teraz jesteśmy na etapie renowacji kościoła wymagającego pilnych remontów. Trzeba będzie też kontynuować prace archeologiczne. Przewiduję jednak, że uda się w najbliższym czasie umieścić, może na dzwonnicy, napis którego tu na razie nie ma, że jest to sanktuarium poświęcone Królowej Krajny. Ale czy przybędą tu również pątnicy w ludowych strojach krajeńskich, które jak wiem nie zachowały się do naszych czasów i są jedynie rekonstruowane??? Czas pokaże. Jestem proboszczem w tej parafii od 7 lat i jak dotąd takiej inicjatywy nie było… Myślę, że Krajnę trzeba na tym terenie OBUDZIĆ. Widzę tu zadanie dla szkół z naszego terenu, dla kół gospodyń wiejskich. Jest też niedawno, nowa okoliczność, która może być przyczynkiem do tego budzenia Krajny w  sanktuarium. Mamy tutaj na całej Kalwarii ziemię przywiezioną z wielu krajeńskich pól. A to za sprawą rolnika z naszej parafii, który, gdy trzeba było przeprowadzić prace ziemne z ukształtowaniem terenu, przywiózł ziemię z Cukrowni w Nakle. I jest to ziemia wypłukana z buraków cukrowych uprawianych na polach Krajny i Kujaw przez krajeńskich i kujawskich rolników – z uśmiechem dodaje ksiądz proboszcz. – Może to dobry początek, by o tym zacząć głośno mówić?

      Byszewo, to miejscowość leżąca na granicy regionów. To skraj Krajny leżący na pograniczu Kujaw, Pałuk i Borów Tucholskich. – Nie mamy w parafii obchodów, ściśle związanych z historią czy obrzędowością etnograficzną i regionalnąuzupełnia swoją wypowiedź ksiądz Stefan Adrichtak jak ma to miejsce choćby na Kaszubach czy u Górali. Na procesjach nie ma wiernych w strojach ludowych.

      Podłoże tego, że na terenach Krajny, leżącej w granicach województwa kujawsko-pomorskiego trudno dzisiaj odnaleźć ślady regionalnej tradycji, jest wielopłaszczyznowe. By je zidentyfikować – nie wystarczy ten krótki artykuł i moja dziennikarska wiedza. Ale region ten na pewno potrzebuje działania budzącego do życia ludowe tradycje. Zwyczaje i folklor tego regionu, niemal całkowicie zaniknęły na przełomie XIX i XX wieku, również za sprawą zaborów i licznych wojen. Ma jednak Krajna w Kujawsko-Pomorskiem swoją patronkę w Byszewie. Podobnie jest tytułowana Matka Boża w Górce Klasztornej, obecnie na terenie wielkopolski (choć w obrębie Diecezji Bydgoskiej). Tam również istnieje sanktuarium, w którym głosi się kult Matki Bożej Góreckiej – czczonej także jako patronka Krajny.  Geograficznie – temu sanktuarium – niektórzy przypisują część Krajny leżącej w granicach administracyjnych województwa wielkopolskiego, tzw. Krajny Złotowskiej. W tejże wielkopolskiej części tego regionu – w Osieku, znajduje się również piękny skansen, Park Etnograficzny, dokumentujący również kulturę materialną Krajny. Skansen ten w latach 70. XX wieku powoływali do życia miłośnicy Krajny jeszcze nie podzielonej administracyjnie, także ci  mieszkający m.in. w Nakle.

      Wtedy Osiek należał do dawnego województwa bydgoskiego i to tam gromadzono liczne zabytkowe obiekty i krajeńskie pamiątki. Reforma administracyjna kraju, podzieliła jednak ten region pomiędzy województwo (wcześniej pilskie) obecnie wielkopolskie i w konsekwencji także obecne kujawsko-pomorskie. Powstała luka dokumentacyjna, której tak szybko się nie „zasypie”. Zerwane też zostały więzi łączące ówczesnych działaczy i pasjonatów, którzy w II połowie XX wieku,  postanowili chronić dziedzictwo kulturowe Krajny. Ich również podział administracyjny – podzielił. Efekt… o tym opowiem w kolejnym reportażu z Muzeum Ziemi Krajeńskiej w Nakle….

      Krystyna Lewicka-Ritter – Wasza Kujawianka

      Oskar Kolberg w tomie XI  „Dzieła wszystkie – Wielkie Księstwo Poznańskie”  cz.III lokalizuje Krajnę także na granicy kilku kultur. „Lud północnych powiatów W. Księztwa, zamieszkuje okolice które we wschodniej, a bardziej w południowej swej części noszą nazwę Pałuk, gdy w zachodniej części nazywane są Krajną, niekiedy Skrajną. Dzieło: Starożytności polskie (Poznań 1842) powiada, że: Krajna jest to część dawnego powiatu Nakielskiego przytykająca do Pomorza, za rzeką Notecią; gdy inne pismo poznańskie mówi, że Krajna czyli Skrajna mająca dobrą do uprawy ziemię, leży za Nakłem w powiecie Wyrzyskim. ’) Zaś ziemia po prawej stronie Nakła, ku Wiśle i Toruniowi się ciągnąca, tam gdzie jest żyzną, nosi Żuław Kujawskich miano. Nazwę Krajny rozciągają dziś niektórzy niemal już na całe pogranicze Księztwa od dzisiejszych Pruss zachodnich, więc od Mroczy począwszy, aż do Wielenia w pow. Czarnkowskim (ob. Także Lud, Serya IV. str. 290—1). Do Pałuk zaliczają okolice nad rzeką Notecią (mianowicie z lewego jej brzegu) w powiatach Mogilnickim, Szubińskim i Wągrowickim (Lud, Serya IV. str. 313), aż do rzeki Wełny, której, obu ciągną się brzegami (ku Obornikom, według twierdzeń niektórych mieszkańców), gdy wedle innych, rzeka ta stanowi Pałuk granicę od południa.” (pisownia oryginalna)

* Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust.1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.